piątek, 18 września 2015

ROZDZIAŁ IX c:

*Rose*
Zaraz po wyścigu wzięłam kasę i razem z Luk'iem pojechaliśmy w stronę swoich domów . Oczywiście nie obyło się bez robienia jakiś sztuczek na motorze. Ludzie patrzyli na nas jak na idiotów (oczywiście było mało osób bo było koło 2 w nocy). W pewnym momencie rozdzieliliśmy się z Lukiem do swoich domów . Gdy dojechałam na do domu wstawiłam motor do garażu . Stwierdziłam , że oddam go jutro Luk'owi. Po cichu weszłam do mieszkania , wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
  *Poniedziałek* ( powiedzmy że kilka dni później)
O 7 obudził mnie budzik . Wstałam , załatwiłam poranne czynności i ubrałam się w koszule w kratkę i czarne jeansy . Zeszłam na dół , gdzie była moja mama i Chris.
-Dobry-powiedziałam.
-Dzień dobry kochanie-odpowiedziała mi mama a Chris tylko machnął ręką dalej jedząc płatki.Postanowiłam wziąć przykład z brata i zjadłam śniadanie.Po kilku minutach wzięłam Torbę i ruszyłam do garażu . Wsiadłam na moją Hondę *-* i ruszyłam w stronę szkoły. Na miejsce dotarłam 5 minut przed dzwonkiem . Ludzie ciągle się na mnie patrzyli i szeptali . Usłyszałam tylko urywki : "Patrz to Black" i tym podobne słowa Po chwili zobaczyłam Luk'a. Stał tyłem i rozmawiał z jakimiś chłopakami . Postanowiłam że zakradnę się do niego i go przestraszę . Jak pomyślałam tak zrobiłam . Podeszłam cicho pokazując chłopakom którzy mnie zobaczyli żeby byli cicho. Podeszłam jeszcze bliżej i ...
-BUU!!-krzyknęłam do ucha Lukey'owi.
-Aaaaa!- biedny chłopak tak się przestraszył że aż pisnął jak mała dziewczynka.
-Hahaha-zaczęłam się śmiać dokładnie tak samo jak chłopaku którzy z nim rozmawiali.
-Ha ha bardzo śmieszne Rose- powiedział sarkastycznie chłopak.
-No wiesz pisnąłeś jak mała dziewczynka haha-odparłam nadal chichocząc.Gdy wszyscy się uspokoili Luke zapoznał mnie ze swoimi kolegami . Pierwszy był Mark-brunet o zielonych oczach , kolejny Harry-blond włosy chłopak o niebieskich oczach  i ostatni Justin-szatyn z piwnymi oczami  .Zadzwonił dzwonek na lekcje i wszyscy poszliśmy na lekcje , bo jak się dowiedziałam chłopcy chodzą z nami do klasy . Lekcja angielskiego zleciała bardzo szybko . Kolejne 3 również.  Nastąpiła pora na lunch . Razem z chłopakami skierowaliśmy się w stronę stołówki ciągle rozmawiając.Gdy dotarliśmy na miejsce wzięłam sałatkę z kurczakiem i sok jabłkowy.Usiedliśmy przy jednym stoliku dalej rozmawiając chodź ja wciąż słyszałam takie same szepty co rano -,-'.
Więc powiedz jak to jest być wielkim Black'iem i pokonać  Dark'a?- zapytał Harry.
-Serio ty też?- jęknęłam.
- No sorry każdy chce wiedzieć . -odpowiedział tym razem Justin.
-Normalnie . Wyścigi to moja pasja  i życie . Chwile zapomnienia  i nie myślenia o życiu i problemach . Wyścigi pomogły mi się jakoś pozbierać o śmierci ojca i wyjazdem Luk'a-powiedziałam .A Luke przytulił mnie do siebie i uśmiechnął mnie się co odwzajemniłam .
-Przepraszam -szepnął mi na ucho .
-Hej jest okey-powiedziałam mu i znów na naszych twarzach zagościł uśmiech .
------------------------------------------------------------------------
Powróciłam ! Przepraszam że długo nie pisałam ale to się od dziś zmieni teraz rozdział będzie pojawiał się co 5 dni najpóźniej tydzień. Piszcie komentarze bym wiedziała że ktoś czyta te wypociny.
niewidzialna - zagubiona