*Perspektywa Luk'a
Obudziłem się i na początku byłem zdezorientowany. To nie był mój pokój. Dopiero po chwili przypomniało mi się gdzie jestem . W pokoju Rose. Był fajnie urządzony ;) . Poczułem ciężar na mojej klatce piersiowej . Spojrzałem tam i zobaczyłem Rose wtuloną we mnie . Wyglądała tak słodko że Ah . A jej brązowe włosy opadały jej na twarz . Wyglądała jak anioł. Czułem się wspaniale że pomimo tego co jej zrobiłem wybaczyła mi . Po chwili dostałem sms' a z informacją o wyścigu .Dziś o 23 tam gdzie zawsze .Zawsze je dostaje w końcu jestem dark wszyscy się mnie boją . Ale przypomniałem sobie o wieczorze . ROSE JEST BLACK'IEM . To mnie mega zdziwiło i zszokowało . Jak taka mała dziewczynka jak moja Rose może być postrachem w LA. Ale z drugiej strony jestem dumny z niej dumny . Że się nie załamała tylko ciągle jest tą samą Rose co przedtem ...przynajmniej dla mnie . Nagle poczułem się dziewczyna się budzi. Tak ślicznie wtedy marszczy nosek .Luke kurwa o czym ty myślisz to tylko przyjaciółka TYLKO. Co się oszukuje ona jest piękna.-pomyślałem.
-Dzień dobry-przywitałem ją.
-Hej ...sorry że usnęłam i musiałeś spać tu i w takiej pozycji-powiedziała nieśmiało przy tym uśmiechała się.
-Spoko. Nic się nie stało-odparłem
-To co wstajemy ?-zapytała
-Jasne.
-To ja Idę się ogarnąć-i już jej nie było.
Zeszłem więc na dół, gdzie byli jej rodzice . Przywitałem się a po chwili w kuchni była już brunetka. Uśmiechnęła się do mnie i usiadła uprzednio witając się z rodzicami.
-Hej-odparła
-Dobry , jak się wam spało-zapytała
Byłem do tego przyzwyczajony wcześniej bardzo często spaliśmy w jednym pokoju.
-Tak jak zawsze...co chcesz na śniadanie ? Mogą być naleśniki?-zapytała mnie
-Oczywiście , pomogę ci -powiedziałem i ruszyłem razem z nią do kuchni.
Tak jak zawsze zaczęliśmy się rzucać składnikami jednak po 30 minutach naleśniki były gotowe. Szybko je zjedliśmy
-Co powiesz na wyprawę w fajne miejsce ?-zapytałem ją.
-Oczywiście ale jedziemy motorami -powiedziała uśmiechając się do mnie .
-Okey . Ja wezmę twoją Yamahę a ty Hondę ok?-zapytałem
-Okey chodz idziemy do garażu.
Zeszliśmy tam . Wzięliśmy motory i Rose jechała za mną. Jechaliśmy na opuszczony tor wyścigowy.Pi 20 minutach byliśmy na miejscu.
-Opuszczony tor wyścigowy , tak? Ścigamy się-zapytała a w jej oczach widziałem iskierki szczęścia .
-Dawaj i tak nie wygrasz ze mną-uśmiechnąłem się triumfalnie
Stanęliśmy na starcie . Ten tor ma około 2 kilometrów. Na 3 wystartowaliśmy. Dziewczyna jechała wolniej ode mnie . Nawet nie starała się mnie wyprzedzić. Phi łatwa wygrana .Był ostatni zakręt i prosta . Jechałem tak jak na początku nie odwracałem się aż w Końcu coś mnie wyprzedziło ...
*Perspektywa Rose*
Chciał wyścigu ? Będzie go miał . Mam już przemyślany plan odnośnie wygranej .najpierw żeby podbudować pewność siebie przeciwnika jechałam wolniej by następnie go wyprzedzę i ć. AH Luke jest taki przewidywalny . Jechał dość szybko ale nie dla mnie gdy byliśmy już na ostatniej prostej włączyłam turbo i dogoniłam go potem wyprzedziłam i jako pierwsza wjechałam na liniè startu . UO Yeah! Jestem niepokonana. Chwile po mnie dojechał nadal zszokowany chłopak .
-Jak ty....ale ty...byłaś...za mną ...jak -mówił będąc w szoku.
-Zapomniałeś jestem BLACK ja zawsze wygrywam haha-odparłam i zaśmiałam się z jego miny. Była zabawna .
-Pokonała mnie dziewczyna ... yy-odparł
-No i co że jestem dziewczyną -uśmiechnęłam się .-może w ramach mojej wygranej nad tobą na pocieszenie postawie ci lody co -odparłam (bez skojarzeń ;* ).
-Okey -powiedział i ruszyliśmy do kawiarni .
----------------------------------------------------------------------------
Mamy VII rozdział . Pisany na korytarzu w szkole podczas czekania na autobus . Następny będzie za kilka dni . Pa :**
niewidzialna -zagubiona
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz